
Samotne palce w rękawiczce
puszczone samopas
mogą osiągnąć kaliber odmrożonego ciała
Zima odzwyczaiła mnie od rękawiczek, szalików i czapek, zamarzniętej benzyny i łańcuchów na kołach... I śmiem mieć do niej pretensję, że zimą jest …
Nigdy nie wyswobodzą się z objęć własnych ograniczeń. Obrany kartofel zawsze będzie miał „oczka” i za każdym razem padnie pytanie „co z tym zrobić?” Wahania nastojów będą tak silne, że łzy po stokroć zamoczą niepomalowany obrazek. Pani Agnieszka, Monika, Ola nie odstąpią dorosłego, zgubią drogę do łazienki albo szatni.
Ciepło tamtego miejsca przygniata szarą rzeczywistość wszelkich gmachów, imbryczków z kawą, wyścig szczurów pasuje na starcie… Czas zatrzymał się w miejscu. Na pięciu, dziesięciu, dwunastu latach. Oni nigdzie nie gonią. Ciepło kuchni, żarówki, obcej dłoni wystarcza. Gdzie można iść mając do przebycia kilkanaście bezpiecznych metrów kwadratowych? Za drzwiami hula zamieć, a dziś potrawka z kurczaka. Na zajęciach – mandala, kolorowe kredki rysują obraz wewnętrznych ograniczeń. Wiec, po co rwać do świata, w którym rządzi zima?
Można robić w życiu wiele rzeczy, wielu prac się podjąć.
Dziś czekam na telefon.
Można czerpać przyjemność z robienia czegokolwiek, nawet jeśli jest to dla kogoś innego uwłaczające, np. sprzątanie ulic.
Dziś patrzę nerwowo na wyświetlacz telefonu.
Wiem, że ważna jest satysfakcja, że to, co się robi, dobrze i z przekonaniem, komuś/czemuś służy. Staruszek nie pośliźnie się na odpadkach, dziecko nie potkanie na porzuconej desce…
A on milczy.
Praca, która nie przynosi materialnych zysków, a naukę i satysfakcję. Niektórzy i w takiej działalności doszukują się drugiego dna, podkopywania ich stołka, zagrożenia bytu. Niewiele czasu zajęło mi przerobienie niepłatnego etatu na bezinteresowność, ale więcej dopasowanie myśli i czynów do dążeń i zachowań świata.
W środku gra moja muzyka, niezmiennie ta sama.
Od czegoś trzeba zacząć.
"Bella - między pępkiem a granicą majtek " Andrzej Setman