25 lipca 2009

Proszę Pana

25 lipca 2009
Chciałabym zadać Panu kilka pytań. Dlaczego Panu? Wydaje się Pan naturalny i rozsądny, i jest Pan mężczyzną. Oczywiście chciałabym usłyszeć i opinie Pań, ale z racji, że jestem kobietą, jest bardziej prawdopodobne, że będą myślały podobnie do mnie. Realnie nie mogę pewnych pytań zadawać mężczyznom, a i kobiety czują się zakłopotane. Dlaczego? I to pytanie jest złożone z wielu łusek. Człowiek za szybko się rozwija, zaczyna myśleć, jak reszta społeczeństwa – stereotypowo, traci wolność dziecka. Zrozumiałe to, żeby przetrwać trzeba współgrać. Za szybko też żyje i wstydzi się, że czas przelatuje mu na bezmyślnym oglądaniu telewizyjnych show’ów, bezproduktywnych zakupach w hipermarketach albo na opowiadaniu głupot sąsiadom (głównie biadolenie i przechwalanie).

Czy widział Pan jak oni patrzą na siebie, o czym rozmawiają w trakcie szybkich posiłków w fast food’ach? Nie twierdzę, że posiłek ma być celebracją i mistycyzmem, na pewno nie w przysklepowych restauracjach. Nie twierdzę też, że ma być pożerany nieomal całym ciałem, łącznie ze całą akustyką. Pożerany i betonujący żołądek. Oni nie patrzą, a jedzą siebie wzrokiem padlinożerców. Nie sposób doszukać się w ich wypowiedziach, miedzy mlaśnięciami głębszego, sensu.

Ona i on, tak blisko i tak daleko. On rozprawia o niedociągnięciach w najnowszej wersji programu graficznego, ona o promocji skórzanych torebek. Dwa różne języki przeżuwające tą samą karmę. Zna pan takie sceny? Porównywalne do dantejskich. Za wysoko uderzam? Dante nie miałby nic przeciwko, bo przecież pierwszy wyraz tytułu „Boska komedia” niewiele ma wspólnego z boskością. Można go przetłumaczyć jako: wspaniała, nic poza tym. Bóg zapewne jest wspaniały, lecz związek tych dwojga, nierozumiejących swojego języka, smakujący szybko i przydrożne? Może to ostatnie wychodzi im najlepiej? I dantejskie sceny, piekło, jeśli jeszcze nie, to wkrótce zawiśnie nad ich głowami, rozdzielając ich drogi.

Powie Pan – niekoniecznie. Tak, niekoniecznie, zresztą liczę, że rozwinie Pan swoją wypowiedz ku memu zrozumieniu. W pierwszym wpisie nt o nic konkretnego nie zapytam; może tylko o luźną refleksję?

10 :) od słowa do słowa:

słodko-winna pisze...

To ja poczekam, co panowie na to?;)

Temi pisze...

Nie chce odstraszać kobiet, to one w większości piszą blogi :). A jednak odstraszyłam :P.

Holden Caulfield pisze...

A CO NA PAN?

Holden Caulfield pisze...

JESZCZE raz: - A co na to Pan?:)))

Temi pisze...

No nie wiem, właśnie pytam, PANIE :)!

Latarnik pisze...

Najrościej rzec: takie czasy... Można to rozwinąć na wiele spoosobów, ale nałożymy wtedy jeszcze więcej łusek i treść zostanie zamazana... Zarówno treść Twojego dialogopytania , jak i treść odpowiedzi... Można to uprościć - nie odpowiadając a wzruszając tylko ramionami, bo to przecież żadna nowość, że ludzie tak "rozmawiają"... A mozna jeszcze ponowic pytanie Holdena: co na to wszystko Pan? Ten tam, nad nami... Ale On przemilczy zapewne, bo to nasza broszka i my musimy żyć w takim, a nie innym swiecie...

To tyle-powiedział mężczyzna. :)

Cma pisze...

Ależ on jest bardzo wesoły ten mój pies:)




lubię rozmowy.

Temi pisze...

Latarniku, chciałabym to zmienić, częściowo mi się udaje. Nie da się uniknąć banałów, tak w rozmowie, jak i w moich pytaniach do Pana. Na banałach w większości opiera się świat. Najtrudniej znaleźć odpowiedzi, bo one się często zmieniają. Z pytaniami jest łatwiej. Brnę w prostotę :).

Cmo, z pewnością jest kochany :).
To rozmawiajmy!

Cma pisze...

Wywołałam Cię u siebie do Tablicy;)

caminho pisze...

:-)

Prześlij komentarz