8 września 2009

Urywki

8 września 2009

Wyszłam z tamtego gabinetu w pośpiechu. Na korytarzu siedziało kilka osób, a powinna być jedna. Nie, byłam przewidzianą godzinę i ten czas mi się należał. Nie powinnam czuć się winna, że się zasiedziałam, zagadałam i zabrałam czyjś cenny czas. A tak właśnie się czułam. Że ktoś ma poważniejszy problem i większe utarczki z życiem. Czułam się źle, bo moje bolączki były niczym wobec choroby alkoholowej, nieuleczalnie chorego dziecka, czy depresji. A ci ludzie jakoś dziwnie na mnie patrzyli, kiedy z wypiekami na twarzy opuszczałam gabinet. Co ona tam robiła – może myśleli. 

Rozmawiałam prawie sama ze sobą, bo to nie on miał mi wyjaśnić podłoże indolencji, ale ja sama, poprzez jego obecność i delikatne wnioski, miałam dotrzeć głęboko do wnętrza. 

8 :) od słowa do słowa:

Holden Caulfield pisze...

byłaś u psychoterapeuty? Też bym się wybrał...

Temi pisze...

Przeskoczyłam kilka razy siebie, o kilka lat za późno :). Mogę być z siebie dumna, ale czeka mnie straszna orka. Boję się, tak jak uczniak w szkole, że nie podołam. Mogłabym Ci polecić, mówiąc, że to nic nie kosztuje. Nie materialnie, ale zupełnie inaczej...

Kopacz pisze...

Nie ma co się przejmować tłumem. Wiem, inni mają jeszcze gorzej. Ale JA to JA i mam monopol na wrażliwość. Jakkolwiek to zabrzmi.

słodko-winna pisze...

Mówią, że to luksus - psychoterapeuta...
Czasem tak trudno samemu poskładać siebie.Dobrze, że jest ktoś, kto nam pomoże. I wiesz?Brawo, że się odważyłaś:)

Zeruya pisze...

Mądra decyzja , jeśli Ci to było potrzebne :)
Na szczęście pracować nad sobą można i bez ich pomocy.
Choć wskazówki na pewno pracę ułatwiają.

Temi pisze...

Kopacz, jakbym słyszała jego słowa - sama zdecyduj, nie oglądaj się na innych :). Dziękuję :).

Temi pisze...

Słodka, a ja zawsze myślałam, że ostateczność :). Odważyłam się, bo chciałam ratować nie tylko siebie. A taką reakcję łańcuchową :))

Temi pisze...

Zeruya, ból fizyczny często wyłączał mnie z życia, a mówią że z psychicznym ciężej żyć... To nie jest kwestia samej pracy nad sobą (termin "doskonalenie siebie" kojarzy mi się z wielkimi firmami i molochami; anoniomowością), ale jako takiego funkcjonowania bez bólu. 13 lat, to długo...

Prześlij komentarz