7 sierpnia 2009

Kipi

7 sierpnia 2009



Gdybym umiała, napisałabym o ptaku z czerwoną obrączką.

Zielonym świerszczu z mojego pieca.

Albo o ziarnku fasoli, które urosło po przejrzeniu się w kałuży.

Gdybym umiała, napisałabym o szczęściu, które miesza się z gniewem, zazdrością i bólem.

I jak tu pisać, kiedy w pół zdania przystaję i zmieniam ślad na moich drogach?

Ptak odfrunął do ciepłych krain, świerszcz zakopał się w ziemi, a fasola umarła śmiercią naturalną, w garnku.

Szczęście kipi tylko wtedy, gdy uda oderwać się go od nieszczęścia.

7 :) od słowa do słowa:

Latarnik pisze...

"Szczęście kipi tylko wtedy, gdy uda oderwać się go od nieszczęścia."

A mimo to przeciwieństwa się przyciągają i uzupełniają :)

Holden Caulfield pisze...

...PRZECIEŻ potrafisz! Na pewno!

Temi pisze...

Latarniku, nie jestem pewna. Ja lubię przeciwności i do nieczego dobrego mnie to nie zaprowadziło...

Holden, próbuję ;).

Latarnik pisze...

Przeciwieńsrtwom należy pozwolić się przenikać... Wtedy się uzupełnią. Kiedy rozdzielasz białe od czarnego grubą kreską, nie dzieje się nic poza narastającym napięciem...

Temi pisze...

Latarniku, niektóre przeciwieństwa, nawet po zaimportowaniu wgłąb, nie pasują do siebie. Ale zgadzam się, nic tak nie wzbogaca, jak przeciwieństwo. Jabym miałą igrać z kimś takim, jak ja, zanudziłabym się na śmierć ;). Tylko mniej nerw w moim wykonaniu :)).

Zeruya pisze...

Zielony świerszcz z pieca?
Też chcę :)

... pisanie Ci wychodzi...

Temi pisze...

Zeruya, mnie lenistwo najlepiej wychodzi. Jak widać na załączonym obrazku, i w dacie :P

Prześlij komentarz