
Zapadam się w miękką pościel
Nakrochmaloną milczeniem
Pachnącą feromonami świeżości
Jak ten kwiatek
Sam jeden w wielkiej donicy z suchą ziemią
Skąd się wziął?
Wzrósł z zeszłorocznego wysiewu?
Odważny – sam jeden!
Odważnie ginę w szeleście snu
Gdybym tak pisała o masie rzeczy nieistotnych, nie byłoby się tu czemu przyglądać. Zrobiłabym sobie uroczy, prywatny śmietnik, na którego szczycie lśni czerwona wisienka z likieru. A kolorowe szmaty zastąpiłyby przybranie ze strzępów słów. Gdyby wszystko, co mną targa mogło zostać przykryte pstrym blichtrem i leżeć spokojnie, czekając pory dojrzewania, nie próbowałabym wykrzyczeć klawiaturą słów prostych, ale trudnych do skomponowania w zdania.